sobota, 9 kwietnia 2016

Rozdział 13

PERSPEKTYWA ANDRZEJA

Chwyciłem ją za rękę aby dodać jej otuchy. Poczułem jak w moim brzuchu znajduje się stado motyli. Popatrzyła się na mnie i uśmiechnęła się. Gdy zabieg dobiegł końca lekarz powiedział :
- Mam dla państwa dobra i zła wiadomość - oznajmił z powagą.
- Ale co się stało. Przecież miało być wszystko w porządku - powiedziała zdenerwowana Luiza - Niech Pan powie co ma powiedzieć.
- Jak sobie Pani życzy. Było to poważne złamanie. Będzie musiała się Pani poddać długiej rehabilitacji aby odzyskać sprawność w nodze, a w Pani zawodzie się to przyda. Od razu mówię, że może się tak stać, że nie odzyska Pani w pełni sprawności w nodze.
- Ale będę mogła grać tak jak przed wypadkiem tak ? - zapytała ze łzami w oczach
- Tak. Wydaje mi się, że nie będzie żadnych przeciwwskazań. Dobra wiadomość jest taka, że Pani noga zrosła się prawidłowo.
- To o tyle dobrze. Dziękuję Panie doktorze za wszystko. Do widzenia - Gdy to powiedziała lekarz pożegnał się z nami i wyszedł z gabinetu. Gdy go już nie było powiedziałem do załamanie Luizy :
- Luiza wszystko będzie dobrze. Obiecuję Ci że w pełni odzyskasz sprawność w nodze. Zajdę po dzisiejszym treningu do naszych fizjoterapeutów czy dali by ci radę udzielać rehabilitacji.
- Andrzej ja wiem, że wszystko będzie dobrze. Liczy się to, że będę mogła grać i tylko to mi wystarczy. Dzięki za pomoc. Ale powinnam sobie sama znaleźć jakiegoś rehabilitanta.
- Luiza bez dyskusji idę dziś się zapytać. Musisz mieć tą rehabilitację przeprowadzoną pod okiem specjalisty który ma prace związany ze sportem. Będzie wiedzieć jak należy postępować w takich sytuacjach.
- No dobra niech Ci będzie. Ale wątpię, że się zgodzą. Mają zbyt dużo obowiązków w waszym klubie.
- Wydaje Ci się. Dobra idziemy ?
- No możemy już iść, ale jeszcze idę do rejestracji po kartkę. - wyszliśmy z sali zabiegowej. Luiza miała jeszcze usztywnioną nogę bandażem i wyszła o kulach. Musi jeszcze odciążać nogę. Gdy już otrzymała potrzebną kartkę udaliśmy się do samochodu. Po chwili się w nim znaleźliśmy i  ruszyliśmy w drogę do mojego mieszkania. W około połowie drogi zapytałem Luizę - Ej, a Ty chcesz nadal się przeprowadzić ? Bo wiesz ja bym chciał żebyś została. Strasznie Cię polubiłem i gdy się wyprowadzisz moje mieszkanie i życie codzienne nie będzie już takie samo.
- No chciałam się wyprowadzić. Też mi jest ciężko bo Cię strasznie, ale to strasznie polubiłam. Poszukam czegoś. Ale jeśli bym niczego fajnego nie znalazła to mogła bym u Ciebie zostać ?
- No pewnie, że tak. Nawet nie musisz szukać - powiedziałem uśmiechając się do niej.
- Tyko wiesz ja chce normalnie płacić Ci za czynsz i składać się na zakupy jakie kupujemy okej?
- Wiesz, że na czynsz się nie zgodzę ale jeśli chcesz się do czegoś dokładać to jedynie do zakupów jakie kupujemy.
- Ale ja nie chce być na niczyim utrzymaniu.
- Przecież nie będziesz, bo będziesz się dokładać do zakupów.
- Ale to nie to samo. Będę się jeszcze dokładać do co miesięcznych opłat. Bez żadnego ale! Tak sobie postanowiłam i tak będę robić . Zrozumiano ?
- Dobra niech ci będzie. Zadowolona z takiej umowy ?
- I to bardzo. Dzięki tobie nie muszę szukać mieszkania.
- Nie ma problemu. Dla mnie to sama przyjemność.
W samochodzie nastała cisza. Po 5 min znaleźliśmy się pod mieszkanie. Weszliśmy na górę i postanowiłem z Luiza ugotować jakiś obiad. Gdy już był gotowy usiedliśmy do stołu i zajadaliśmy się pysznym spaghetti. Gdy już skończyliśmy wyłożyłem brudna naczynia do zlewu i usiedliśmy w salonie na kanapie. Luiza włączyła pierwszy lepszy film jaki leciał w TV. Wydawało mi się,że będzie mega nudny ale strasznie mnie wciągnął. W pewnym momencie odruchowo popatrzyłam się na dziewczynę. Ona uczyniła to w tym samym momencie. Nasze spojrzenia się spotkały i automatycznie się do niej uśmiechnąłem. Już nawet tego nie kontroluję. Gdy film zbliżał się ku końcowi zauważyłem, że za godzinę mam trening. Postanowiłem pójść się przebrać i spakować. Z pokoju zawołałem do dziewczyny :
- Luiza chodź tu na chwilę
- No spoko już idę. - weszła do mojego pokoju i zapytała - czego dusza pragnie?
- Hmm no nie wiem. Mam mało czasu teraz na wymyślanie czegoś. Chcesz jechać ze mną czy zostajesz w domu ?
- Wiesz co zabawny jesteś. Zostanę w domu i zrobię jakąś fajna kolację okej ?
- No okej niech ci będzie ale gwarantuje ci, że gra dziś mi tak dziś nie pójdzie jak Cię nie będzie.
- Tobie nigdy nie idzie dobrze - powiedziała z uśmiechem na ustach
- Ej no wiesz co. Obraziłem się
- Przecież żartuję mamlasie
- Tylko nie mamlasie - w tym momencie zacząłem ją łaskotać. Przewróciłem ją na moje łóżko, a ona śmiała się wniebogłosy. Gdy w końcu skończyłem ją łaskotać ona udała się do kuchni, a ja do wyjścia i znów zawołałem:
- Na pewno nie chcesz ze mną jechać ? - Gdy to mówiłem, Luiza pojawiła się w przedpokoju.
- Tak na pewno. I skończ się o to już pytać. Jedź bo się spóźnisz.
- Dobra narazie będę za jakieś 2,5 godziny.
- Okej nara.
Wyszedłem z domu i skierowałem się do swojego samochodu po chwili już w nim siedziałem i odpalałem silnik mojego BMW. Udałem się w drogę na hale. Przez całą drogę słuchałem muzyki lecącej z radia. W pewnym momencie dopadły mnie rozmyślanie
"Ale zajebiście że Luiza ze mną zamiesza, że się nie wyprowadzi. Będę ją miał blisko siebie codziennie. Strasznie się cieszę. Hmm chyba zdam się na odwagę i powiem Luzie co do niej czuję od dłuższego czasu. Mam nadzieję że mnie za to nie znienawidzi. Powiem jej to za jakiś czas. Luiza coś mi wspominała że idzie się jutro spotkać z Kacprem. Jestem ciekawy po co chciał się spotkać z nią. Jak on mi działa na nerwy. Najlepiej by było jak by się od niej odczepił ale przecież nie mogę mu tego zabronić". Moje przemyślenia zakończyły się tylko gdy podjechałem pod halę.Skierowałem się do szatni. Jeszcze nikogo nie było. Przebrałem się i poszedłem do fizjoterapeutów aby zapytać o sprawę Luizy. Po chwili znalazłem się w ich gabinecie. Chwilę z nimi porozmawiałem. Zgodzili się przeprowadzić Luizie rehabilitację nogi. Mam jeszcze zajść do prezesa klubu zapytać o  zgodę. Postanowiłem pójść do niego po treningu. Udałem się na halę i zacząłem się rozgrzewać. Po chwili dołączyła do mnie reszta drużyny wraz z trenerem i statystykami. Trening zakończył się po około dwóch godzinach. Nie przebierając się od razu pobiegłem do gabinetu prezesa. Przedstawiłem mu całą sytuację. Zgodził się. Podziękowałem mu i z uśmiechem na twarzy poszedłem do szatni. Szybko się przebrałem, wsiadłem do samochodu i udałem się w drogę powrotną do domu. Po drodze wstąpiłem do sklepu po jakieś wino.

PERSPEKTYWA LUIZY  :

Gdy Andrzej wyszedł z domu zaczęłam przygotowywać kolację. Postawiłam na sałatkę grecką do tego kawałek kurczaka. Przyrządziłam go według przepisu mojej mamy. Gdy włożyłam kurczaka do piekarnika usłyszałam dźwięk przychodzącego SMS. Poszłam sprawdzić kto napisał. Gdy zobaczyłam na wyświetlacz że dostałam wiadomość od Fabiana osunęłam się na podłogę i zaczęłam czytać. "Cześć Luiza. Wiem że nie chcesz mnie znać po tym co Ci zrobiłem. Ale cholernie tęsknię za twoim głosem, uśmiechem, po prostu za byciem z Tobą. Żałuję tego co zrobiłem i to bardzo. Z Magdą mnie nic nie łączy i nigdy nie łączyło. Chciałbym jakoś odbudować z tobą znajomość. Zrozumiem jeśli odmówisz. Jeśli nie chcesz odbudować naszych relacji zrozumiem. Chciałbym jedynie żebyś stała się moją przyjaciółką, siostrą. Proszę cię spotkajmy się."
Gdy to przeczytałam zaczęłam tak po prostu płakać. Strasznie chcę się z nim spotkać. Porozmawiać normalnie jak człowiek z człowiekiem. Tak bez kłótni. Chciałam mu odpisać ale usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi. Do kuchni wszedł Andrzej. Gdy mnie zobaczył od razu zapytał :
- Luiza co się stało ? - kucnął przy mnie
- Bo, bo Fabian do mnie napisał.
- Co chciał ? Myślałem, że dał ci już spokój.
- Bo tak było. Chce się spotkać ja też tego bardzo chcę ale boję się że znów mnie zrani. Chce odbudować ze mną znajomość i się zaprzyjaźnić. Andrzej co ja mam zrobić ? Weź mi pomóż. - wtuliłam się w niego
- Luiza to twoje życie zrobisz jak uważasz. Ja nie mogę ci niczego kazać zrobić. Dobrze przecież o tym wiesz. Według mnie nie powinnaś się z nim spotkać. Wiesz dlaczego bo boję się tego co powiedziałaś, że znów cię zrani.
- Andrzej ja wiem, że tak może być, ale może mimo to powinnam się z nim spotkać ze wzgląd na to co nas kiedyś łączył.
- Zrobisz jak uważasz - wstał wkurzony na tą wiadomość i poszedł do swojego pokoju.
- Andrzej chodź tutaj i ze mną porozmawiaj - krzyknęłam i usłyszałam tylko trzask drzwi do jego pokoju. W tym samym momencie przypomniałam sobie o kurczaku w piekarniku gdy go wyciągałam oparzyłam się i zaczęłam wrzeszczeć - Kurwa mać jak to boli.
Po chwili koło mnie znalazł się Andrzej chwycił moją dłoń i włożył do zlewu. Włączył zimną wodę i oblał ją. Popatrzyłam na niego. Widziała w jego oczach zazdrość, gniew i tego czego jeszcze nigdy nie zaobserwowałam.

_________________________________________________________

I mamy 13 rozdział. Pechowa liczba ale liczę, że się wam podoba. Jak myślicie spotka się z Fabianem? Czy obawy Andrzeja są słuszne ? Jak postąpi Luiza w całej tej sytuacji ? I czy środkowy w końcu powie co tak naprawdę do niej czuje ? 

Liczę na wasze komentarze z opiniami :)

CZYTASZ = KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ


niedziela, 3 kwietnia 2016

Rozdział 12

2 miesiące później
W końcu dzisiaj ściągają mi ten gips. Cieszę się bo znów będę mogła normalnie funkcjonować. Przez ten czas zaprzyjaźniłam się z Kacprem i Andrzejem, również do tego drugiego strasznie się przyzwyczaiłam i na mega zakochałam. Nie wyobrażam sobie, że muszę się wyprowadzić z jego mieszkanie. Poprawka nie muszę, ale chce bo nie będę mu zwalać się na głowę. Widzę, że Kacper coś do mnie czuję. W każdej sytuacji, w której jest to możliwe okazuje mi to. Owszem kocham go, ale na całkiem inny sposób. Kocham go jak kogoś z rodziny, jak brata. Nie chce mu robić nadziei, która sam sobie daje. Przez te dwa miesiące nie miałam odwagi powiedzieć Andrzejowi co tak naprawdę do niego czuję. Chciałabym mu o tym powiedzieć, ale nie chce zniszczyć naszej przyjaźni, która zagościła między nami od dnia kiedy zawiózł mnie do szpitala.
Moje długie poranne przemyślenia przerwało pukanie. Do pokoju wszedł Andrzej i pocałował mnie w policzek na przywitanie.
Usiadł na moim łóżku i powiedział :
- Hej jak się spało ? Chcesz iść ze mną na dzisiejszy trening ? - chodziłam z nim na każdy trening na, który tylko mogłam.
- Dobrze ci powiem. No w sumie to mogę iść tylko nie zapomnij, że dziś ściągają mi gips.
- Spokojnie. Pamiętam. Po treningu Cię tam od razu zawiozę. Jeśli chcesz nawet mogę przy tobie być jak będą Ci go ściągać
- Jejku naprawdę byś tam ze mną poszedł ?
- No naprawdę w końcu jestem twoim przyjacielem, a Ty moja przyjaciółka. Trzeba się wspierać w trudnych chwilach.
- No masz rację. Dzięki. W końcu to twoja wina więc masz taki obowiązek - mówiłam to i się śmiałam bo uwielbiam go tym tekstem wkurzać.
- Musisz mi to wypominać. W sumie i dobrze, że tak się stało bo Cię poznałem - zaczął mnie łaskotać, a ja po nim krzyczeć ze śmiechem, a on tylko szczerzył się jak głupi do sera.
- Dobra to za ile jedziemy ? - zapytałam po chwili śmiechu z czkawką
- No za jakąś godzinkę oki ? W kuchni są kanapki i herbatę chyba, że chcesz coś innego to powiedz i Ci przygotuję.
- Okej. Nie no kanapki i herbata wystarczą.
- Jak wolisz. Db ja idę do łazienki bo znając życie będziesz ja okupować do samego wyjścia.
- No w sumie masz rację więc spadaj, a ja idę coś zjeść.
Wyszliśmy razem z mojego pokoju. Środkowy udał się łazienki, a ja do kuchni. Zjadłam śniadania, wstałam od stołu i udałam się do swojego pokoju. W drodze do niego spotkałam Andrzeja wychodzącego z łazienki. Weszłam do swojego pokoju zabrałam ubrania z szafki i udałam się do łazienki. Uczesałam się, umalowałam i przebrałam.
Tak się uczesałam ;)

Tak się ubrałam :)
Gdy już byłam gotowa wyszłam z łazienki podpierając się jeszcze kulami i udałam się do wyjścia gdzie czekał już na mnie zniecierpliwiony Andrzej. Gdy mnie tylko zobaczył od razu powiedział :
- No nareszcie. Ile można się szykować do wyjścia ?
- Wiesz zadajesz mi to pytanie już chyba 100 raz, a ja Ci odpowiadam. Dziewczyny już tak mają że muszą się szykować żeby wam facetom się podobać.
- Dobra niech Ci będzie. Wskakuj na ręce bo się znowu spóźnimy jak będziesz szła sama po schodach, a wiesz ja nie mam zamiaru znów latać karnych kółek.
- Wiesz ja wcale nie muszę z Tobą jechać.
- Ale ja chce żebyś jechała bo jakoś lepiej mi się gra i wg ćwiczy. - w tym momencie wskoczyłam mu na ręce i idąc kontynuowaliśmy rozmowę
- Aha no zawsze spoko. Wiesz ze Kacper też tak zawsze nawija mi przez telefon jak mu mówię, że nie przyjdę.
- Dobra nie gadaj o Kacprze okej ? Lubię go ale jak jest z nami to czuję się przy nim jakoś niezręcznie.
- Czyżby ktoś tu był zazdrosny i to o Kacpra ?
- Co Ty w życiu.
- Ta właśnie widzę. - Gdy to mówiłam znaleźliśmy się koło auta. Cała droga rozmawialiśmy o tym jak to będzie jak zdejmą mi ten gips. Podjechaliśmy pod halę. Andrzej szybko wysiadł i udał się na halę bo już i tak byliśmy spóźnieni. Rzucił mi jedynie kluczyki żebym zamknęła auto. Gdy to już zrobiłam ruszyłam na halę. Gdy tak szłam podeszła do mnie pewna kobieta i zapytała :
- Dzień dobry. Mam do Pani osobiste pytanie.  Czy mogę je Pani zadać?
- Dzień dobry. Tak oczywiście. Proszę pytać
- Przepraszam jeśli Panią urażę albo coś w tym stylu. Ale czy jest Pani z Andrzejem Wrona ? Pytam temu bo widzę Panią często z nim jak przyjeżdżacie razem pod halę.
- Nie jestem z Andrzejem. Jesteśmy tylko przyjaciółmi i nic poza tym.
- Uf to kamień z serca. Dziękuję za odpowiedź. Do widzenia.  - Gdy to powiedział od razu w szybkim tempie oddaliła się tak żeby nikt jej nie zobaczył.  Zostałam pozostawiona w zdziwieniu dlaczego się tak ucieszyła. Rozumiem, że Andrzej ma wiele fanek ale żeby się pytać czy z nim jestem to już jest strasznie dziwne. Z tymi przemyśleniami udałam się na halę gdzie zajęłam swoje stałe miejsce. Strasznie polubiłam cały zespół. Dogaduję się z każdy . Lubimy się na wzajem. W moich marzeniach nawet mi się nie śniło żeby zaprzyjaźnić się z całą drużyną mojego ukochanego klubu. A tu proszę jeden nieszczęśliwy wypadek zmienia całe nasze życie. Czyli jednak życiem kierują przypadki. Po jakiś dwóch godzinach skończył się trening. Nawet nie zauważyłam jak sala stała się pusta, a koło mnie usiadł Kacper. Gdy tylko go zobaczyłam on powiedział :
- Luiza masz może dzisiaj czas wieczorem albo najlepiej teraz bo chciałbym pogadać.
- Wiesz co dzisiaj nie bardzo, bo zaraz jadę z Andrzejem do szpitala, bo ściągają mi gips, a wieczorem nwm jak to będzie.
- Aha no okej.
- Ale jak coś to zadzwoń, jak to jest mega ważne.
- Nie bo to nie jest rozmowa na telefon.
- Aha no Oki. To może jutro po porannym treningu pogadamy co ? Pójdziemy na jakąś kawę albo na coś innego. Co Ty na to ?
- No okej. Niech tak będzie - Gdy to mówiłam zwróciłam głowę w stronę drzwi gdzie zobaczyłam Andrzeja. Od razu na mojej twarzy zagościł uśmiech.
- Dobra Kacper ja już muszę lecieć. Trzymaj kciuki żeby wszyto było oki.
- No okej to pa - po tych słowach przytuliłam go na pożegnanie, a kątem oka patrzyłam na Andrzeja. Patrzył na nas, a w jego oczach dało się wczytać, że jest zazdrosny. Choć nie miał o co. Kacper udał się do szatni, a ja podążyłam razem z środkowym do jego samochodu. Wsiedliśmy do niego i udaliśmy się w kierunku szpitala. Nie odezwałyśmy się do siebie ani słowem. Ja cały czas myślałam o najgorszym co mnie może czekać. Strasznie się denerwuje tą wizyta. Niby wszystko dobrze się zrosło, ale niepewność dalej jest.

Perspektywa Kacpra
No weź się w garść dziś po dwóch miesiącach znajomości z Luiza powiem jej co tak naprawdę do niej czuję. Chce jej to w końcu powiedzieć bo nie wytrzymam psychicznie. Gdy ja widzę dzień od razu staje się lepszy, moje serce bije szybciej, a na mojej twarzy pojawia się uśmiech.  Uświadomiłem sobie, że mogę ja stracić jeśli jej nie powiem o swoich uczuciach. Takie przemyślenia towarzyszyły mi w podróży na halę. Gdy już się pod nią znalazłem poszedłem do szatni gdzie się przebrałam i zacząłem dalej rozmyślać. W końcu do szatni przybyli pozostali członkowie drużyny. Postanowiłem wyjść i udać się na sale żeby już się rozgrzewać. Po chwil dołączyli do mnie pozostali wraz z trenerem. Wszyscy prócz Wrony. W pewnym momencie zobaczyłam jak Luiza wchodzi na halę. Od razu się do niej uśmiechnąłem. Po chwili gdy zajęła miejsce na hali pojawił się spóźniony Andrzej. Trening minął szybciej niż myślałem. Poszedłem na trybuny i usiadłem koło dziewczyny. Byliśmy sami. Miałem ochotę ją pocałować, ale nie zrobiłem tego. Bałem się jej reakcji. Umówiłem się z nią w kolejnym dniu po porannym treningu na kawę. Gdy już to ustaliliśmy poszedłem do szatni gdzie już nikogo nie było. Spokojnie się przebrałem i wróciłem do domu. W drodze zastanawiałem się jak rozpocząć tą trudna rozmowa dla mnie. Nikomu jeszcze nie mówiłem o swoich uczuciach. Więc nie wiem jakich słów użyć. Dojechałem do domu i od razu pobiegłem do swojego pokoju.

Perspektywa Andrzeja
Gdy zobaczyłem jak Luiza przytula Kacpra coś mnie ukuło w serce. Zabolało. Wiem, że są to tylko przyjaciółmi, ale to z jej strony, a nie ze strony Kacpra. Zrobiłem się strasznie o nią zazdrosny. Zależy mi na niej i to cholernie. Chciałbym ją widzieć codziennie rano, budzić ją ale ona postanowiła że gdy tylko znajdzie mieszkanie wyprowadza się. Wolałbym żeby został u mnie w mieszkaniu. Nie chce jaj nic mówić o swoich uczuciach, bo nie chce jej stracić jako przyjaciółki. Takie rozmyślania towarzyszyły mi w drodze do szpitala gdzie Luizie mieli ściągnąć gips. Gdy zaparkowałem samochód udaliśmy się do rejestracji i usiedliśmy na krzesłach obok wskazanego gabinetu. Strasznie się denerwowałem żeby nic się nie pokomplikowało. Żeby mogła dalej grać w siatkówkę bo to jej tak naprawdę całe życie jak dla mnie. W pewnym momencie usłyszeliśmy :
- Luiza Kaczmarczyk
- To ja - powiedziała
- Proszę za mną
- Przepraszam może iść ze mną mój chłopak ? - w tym momencie mnie zamurowało
- Tak oczywiście -  Gdy to usłyszałem wstałam oszołomiony tym pytaniem i poszedłem za Luizą i pielęgniarką .
Dziewczyna usiadła na łóżku szpitalnym, a ja koło niej na krześle.
Chwyciłem ją za rękę aby dodać jej otuchy.poczułem jak w moim brzuchu znajduje się stado motyli. Popatrzyła się na mnie i uśmiechnęła się do mnie. Gdy zabieg dobiegł końca lekarz powiedział :
- Mam dla państwa dobra i zła wiadomość - powiedział z powagą lekarz prowadzący zabieg.



__________________________________________________________________

I mamy kolejny rozdział. Ogólnie rozdział miał być już w piątek, ale tak się stało, że co chwilkę ktoś coś ode mnie chciał i się po prostu nie wyrobiłam. Przepraszam was za to :) 
Widzicie jakieś przemiany w zachowaniu lub charakterze głównych bohaterów ? Czy Kacper odważy się powiedzieć Luizie co do niej czuje ? Jeśli to zrobi to jak myślicie, jak zareaguje Luiza ? Co powie lekarz dziewczynie ? Będzie musiała zakończyć przygodę z siatkówką czy też nie ? Obecnie w mojej historii jest początek sierpnia. Jak myślicie główni bohaterowie pojadą na jakieś wakacje?  Jak tak to gdzie ? 

Liczę na wasze komentarze z opiniami i odpowiedziami na zadane pytania :) 

CZYTASZ = KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ 

Widzimy się za tydzień :) 

niedziela, 27 marca 2016

Rozdział 11

 Podszedłem do niej i ją przytuliłem. Gdy tak staliśmy z szatni wyszli Wlazły i Conte. Gdy nas tylko zobaczyli, od razu wdali się ze mną w wymianę zdań :
- Piachu nie wiedziałem, że masz nową dziewczynę - powiedział Conte
- To nie jest moja dziewczyna tylko znajoma. Z takimi tekstami to może do Wronki co ty na to? - powiedziałem wkurzony. Mariusz i Facu udali się na halę ze śmiechem. Gdy tylko znaleźli się za drzwiami popatrzyłem na Luizę, a ona powiedziała :
- Nie przejmuj się tymi burakami 
- No okej ale to jest już wkurzające.
- Wiesz taka jest kolej rzeczy. Najpierw to im dokuczano, a teraz oni muszą komuś . Zlewaj to po prostu i się im odechce. 
- Dzięki. - w tym momencie ją przytuliłem gdy za moich pleców usłyszałem znajomy głos : 
- Ej bo robię się zazdrosny - powiedział Wrona niespodziewanie.
- Wiesz co Wronka nie przesadzaj. Wiesz dobrze że to Ty jesteś moim ulubionym siatkarzem- powiedziała ze śmiechem Luiza.
- Ej bo to teraz ja robię się zazdrosny 
- Piechu przykro mi jesteś moim drugim ulubionym siatkarzem. Wiesz czemu bo Andrzeja osobiście znam dłużej - powiedziała do mnie z uśmiechem, puszczając mi oczko. 
Po tej krótkiej rozmowie udaliśmy się na halę. Andrzej odprowadził Luizę na trybuny i przyszedł do nas. 

Perspektywa Luizy 

Gdy Andrzej odprowadził mnie na trybuny miałam dużo czasu na przemyślenie słów obu siatkarzy. Jest to strasznie dziwne, że obaj są zazdrośni o siebie. A najbardziej to już gdy są obaj ze mną. Jeden naskakuje na drugiego. A może .. W tym momencie poczułam wibracje mojego telefonu. Wyciągnęłam go z kieszeni spodni i zobaczyłam kto dzwoni. Jestem zaskoczona bo to moja mama. Nie mam ochoty z nią rozmawiać ale odbieram dla własnego spokoju. 
- Halo 
- Cześć Kochanie. Jak się masz w tym swoim Bełchatowie ? 
- Powiem Ci że lepiej niż z wami w Krakowie. Tutaj przynajmniej ktoś zwraca na mnie uwagę. A tak w ogóle to po co dzwonisz. Bo bez powodu to raczej nie możliwe. 
-  Nie mogę zadzwonić i zapytać jak się ma moje dziecko. 
- Możesz tylko nie odzywałaś się tyle czasu i się zdziwiłam. 
- Bo nie miała czasu. Problemy w firmie ze zdrowiem wiesz jak to jest kochanie. 
- No rozumiem. A i dziękuję wam za waszą pomoc finansową w teraźniejszej sytuacji wylądowałabym chyba pod mostem gdyby nie wasze pomoc. 
- Nie ma problemu kochanie. A co się stało ? 
- Wiesz pokłóciłam się z przyjaciółką, wyprowadziłam się. Mam złamaną nogę. Nie mogę grać w siatkówkę. Poznałam naprawdę sympatycznego chłopaka, który przyjęła mnie do domu bo w sumie to przez niego mam teraz złamaną nogę . Cieszę się ze go poznałam. 
- To dobrze, że Ci się układa 
- Ja też. Choć ostatnio było ze mną ciężko. Dobra mamo muszę kończyć bo trening się kończy papa 
- Zaraz poczekaj jakie to...- tyle usłyszałam i się rozłączyłam. Nie mogłam z nią dłużej rozmawiać. Zbyt dużo smutnych chwil napłynęło do moich myśli. Po skończonej rozmowie po moim policzku poleciała łza. Ni stąd ni zowont koło mnie pojawił się Andrzej. Skończyli już trening bo nikogo już nie było na hali tylko my. Przytuliłam się do niego bez pytania, a on go odwzajemnił. Cholernie mi na nim zależy nawet w pewnych momentach bardziej niż kiedyś na Fabianie. Nie to jest nie możliwe, że się zakochałam. On jest moim przyjacielem ja nie mogę tego niszczyć czymś czego nie jetem pewną. Andrzej pobiegł się przebrać a ja powolnym tempem wyszłam z hali na dwór. Gdy tam na niego czekałam podbiegł do mnie Kacper i powiedział: 
-Hej. nie zanudziłaś się na naszym treningu ?
- Nie. Miałam chwilę na rozmyślania w samotności a wasze poczynania są niesamowite. Co trening jesteście lepsi. 
- Aha. Dziękuje w imieniu drużyny za pochwałę - uśmiechnął się zaraz po tym gdyż to powiedział. - A może wyskoczyła na kawę teraz ?
-Wiesz co chętnie ale dziś nie dam rady. Muszę ogarnąć wszystkie ciuchy które przywiozłam i obiecałam Andrzejowi, że obejrzymy dziś jakiś film. Jak chcesz to wpadaj wieczorem.
- Aha rozumiem. Wiesz co chętnie ale czy Andrzej się zgodzi. 
- O idzie więc zaraz go zapytam - w tym momencie gdy to mówiłam podszedł do nas i powiedział : 
- O co mnie zapytasz ?
- A bo dziś mieliśmy jakiś film oglądać co nie. I moje pytanko jest takie czy Kacper może wbić do nas wieczorem. Spędzimy razem czas, pogadamy, pośmiejemy się. Co Ty na to ?
-W sumie czemu nie - odpowiedział z lekkim wkurzeniem. 

Perspektywa Andrzeja : 

Gdy tylko trening się skończył poszłam do Luizy na trybuny. Gdy tylko się do niej założyłem zauważyłem na jej policzkach łzy. Podeszłam do niej, a ona się do mnie przytuliła. Odwzajemniam to. Po chwili poszedłem do szatni aby się przebrać. Gdy pokonywałem drogę do szatni poniosły mnie rozmyślania. Ja wiem że czuję się przy mnie bezpiecznie. Bardzo mi się to podoba. Wiem ze mogę na nią liczyć w każdej sytuacji. Gdy rozmawiamy czuję jak bym ja znał od dzieciństwa. Gdy ja rano widzę od razu poprawia mi się nastrój. Nawet nie wiem dlaczego . Andrzej przecież to twoja przyjaciółka  nie możesz tego zniszczyć. Przecież ona nic do Ciebie nie czuję. Czemu akurat w takim momencie mojego życia się pojawiła.  Determinuje mnie. Nastawia pozytywnie każdego dnia. Chyba się w niej zakochałem. Moje przemyślenia skończyły się gdy wszedłem do szatni gdzie wszyscy już byli gotowi. Jako pierwszy z szatni wyleciał Piechocki. Pomyślałem od razu ze pobiegł do Luizy. Pożegnałem się z wszystkimi i zostałem sam w szatni. Włączyłem swoją ulubioną playlistę i zacząłem się przebierać. Gdy już byłem gotowy wyszłam z szatni i zacząłem kierować się przed halą. Jak się spodziewałem Kacper rozmawiał z Luiza. Zrobiłem się strasznie zazdrosny. Szybko do nich podszedłem. Gdy już byłem koło nich,Luiza zapytała mnie czy może przyjść do nas Kacper wieczorem. Zgodziłem się bo widziałem ile jej to radości sprawia że zakolegowała się z chłopakami drużyną. Miałem inne plany co do dzisiejszego wieczoru ale cóż poradzić. Plany czasami trzeba zmieniać. Wróciliśmy do domu Luiza poszła wypakować ubrania,a ja w tym czasie obczaiłem Facebooka. Koło godziny 20:30 przyszedł do nas Kacper. Pogadaliśmy chwilkę i postanowiliśmy obejrzeć jakiś film. Luiza zostawiłam nam wolną rękę co będziemy oglądać i wyszła do kuchni zrobić jakieś kanapki. Chcieliśmy ją trochę wkurzyć, więc postanowiliśmy z Kacprem, że obejrzymy jakiś horror. Gdy weszła do salonu i zobaczyła na ekranie telewizora co oglądamy była wściekła. Jak się zresztą tego spodziewaliśmy. Postawiła talerz z kanapkami na stole i powiedziała :
- Wiem że zrobiliście to specjalnie 
- Nie no skąd - powiedziałem razem z Kacprem jednocześnie 
- Dobra niech wam będzie, ale licz się z tym Wrona że w nocy nie będziesz spał. 
- W sumie to czemu nie - gdy to mówiłem cały czas się śmiałem. 
Zaczęliśmy oglądać film. Oczywiście Luiza przez cały czas się bała, bo jak by było inaczej. Gdy film się skończył Kacper się postanowił zbierać. Gdy ja odprowadzałem kolegę z drużyny Luiza weszła do łazienki. Siedziała tam dobrą godzinę. Gdy wreszcie wyszła skierowała się do pokoju, a ja do łazienki. Gdy już się ogarnąłem poszedłem do kuchni napić się jeszcze wody. Gdy kierowałem się do swojej sypialni poszedłem popatrzyć się na Luizę jak śpi. Gdy tak na nią patrzyłem uświadomiłem sobie że mógłbym tak na nią patrzeć godzinami. W pewnym momencie gdy tak na nią patrzyłem jak smacznie sobie spała powiedziałem do siebie po cichu :
- Chyba się w niej naprawdę zakochałem. - gdy to powiedziałem zamknąłem po cichu drzwi i udałem się do swojego pokoju. Położyłem się w swoim łóżku i momentalnie zasnąłem. 

______________________________________________________________________

Hejka. Przepraszam was że rozdział jest tak późno. Ale wiecie jak to przez święta. Trzeba pomagać trochę spędzić czasu z rodziną i wg. Ale w końcu jest. Mi się ogólnie nie podoba bo przyszedł niestety nie oczekiwany brak weny. Liczę na to, że wam się choć odrobinę podoba. Jak myślicie Andrzej i Luiza powiedzą co tak naprawdę do siebie czują ? A może zachowają to dla siebie i nie będą o tym w ogóle mówić tylko myśleć co by było gdyby ? 

CZYTASZ = KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ  

Liczę na wasze komentarze z opiniami oraz że wena w końcu wróci. 

A wracając do świąt życzę Wam : Spokojnych świąt spędzonych w gronie najbliższych, ładnej pogody oraz oczywiście mokrego dyngusa :) 


PS. Z góry przepraszam za błędy bo mogły się wkraść i za to że nie ma żadnych obrazków :( 
Jeszcze raz przepraszam.