niedziela, 28 lutego 2016

Rozdział 7

Przytuliłam się do niego i zasnęłam wtulona w jego ramię. Gdy się obudziłam o 7:00 rano Andrzeja już przy mnie nie było. Czyżby sobie poszedł od razu jak zasnęłam? Czuje się przy nim naprawdę bezpiecznie, choć dopiero go poznaje. Z moich przemyśleń wyrwał mnie dźwięk otwieranych drzwi. Gdy zobaczyłam Andrzeja z tacka na której był talerz z bułkami i 2 kawy zaczęłam się śmiać.
Takie kawy. Słodkie prawda ?
Takie śniadanko przygotował
Był to tak śmieszny widok jak otwierał ostrożnie drzwi żeby mnie aby nie obudzić, ale i również żeby nie rozlać kawy. Gdy zobaczył, że nie śpię powiedział :
- Miałaś jeszcze spać. Chciałem cię obudzić – powiedział że smutkiem, że jego plan się nie powiódł.
- Przecież kazałeś mi wstać o 7:00, wiec nastawiłam budzik
- A no w sumie racja. Zapomniałam. A wiec śniadanie do łóżka podano. Proszę – w tym momencie zaczął się śmiać
- Dzięki. Ale wiesz, że ja tego nie zjem całego ?
- No tak myślałem i łudzę się że mogę z tobą zjeść. To co mogę ?
- No za tego misia na mojej kawie pozwolę ci zjeść ze mną. - powiedziałam z uśmiechem Siadaj – w tym momencie gdy to mówiłam posunęłam się na łóżku żeby środkowy sobie usiadł.Zjedliśmy wspólnie śniadanie. 
Tak się uczesałam 
Taki zestaw wybrałam 

Przede mną do łazienki wszedł Andrzej. Ja w tym momencie poszłam popatrzeć  na termometr, aby zobaczyć jaka temperatura panuje na dworze, ponieważ zaczął się czerwiec i słońce pięknie świeciło. Widniały na nim 22 stopnie. Wzięłam dopasowane ubrania do pogody i zaraz po wyjściu środkowego weszłam do łazienki aby ogarnąć się przed wyjście na trening. Gdy wyszłam z łazienki Andrzej już na mnie czekał w salonie. Od razu udaliśmy się, powolnym tempem do auta Wrony. Gdy byliśmy już w samochodzie i ruszyliśmy w drogę zapytałam go:
- Mam do ciebie pytanko, a zarazem prośbę – powiedziałam z głowa wpatrzoną w widok za oknem.
- No słucham Cię - powiedział patrząc chwile na mnie, a następnie na drogę
- Bo jak pewnie widzisz mam tylko kilka ubrań ze szpitala, które mi przywiozłeś
- No tak
- Wiec mam do ciebie prośbę czy moglibyśmy podjechać po treningu do mojego mieszkania, po moje rzeczy ?
- No pewnie. Nie ma żadnego problemu.
- Okej. Dzięki wielkie, a poszedłbyś tam ze mną, bo znając życie Magda będzie w domu więc nie chce wchodzić z nią w jakieś bezsensowne rozmowy czy się kłócić o to, że się mną nie zainteresowała jak byłam w szpitalu, a teraz będąc u ciebie. Chce się stamtąd wynieść raz na zawsze. Nie chce z nią już mieszkać. Wynajmie sobie mieszkanie w centrum Bełchatowa albo niedaleko mojej uczelni.
- No spoczko. Ale dlaczego chcesz się stamtąd wynieść ? Przecież jesteście przyjaciółkami.
- Bo to jest kolejny raz w który się do mnie nie odzywa, a dobrze wiedziała, że byłam w szpitalu. Napisałam do niej wiadomość, a ona nawet mi nie odpisała, nie zadzwoniła zapytać jak się czuję. Nie chce już jej widzieć na oczy, ale niestety muszę zabrać swoje rzeczy. – gdy to mówiłam łzy spływały mi po policzkach.
 - Ej nie płacz będzie dobrze, zobaczysz. Naprawdę nie chcesz z nią najpierw pogadać żeby ci to wyjaśniła ?

- No tak żebym jej znów uwierzyła i po prostu jej wybaczyła ? O to to nie. Za dużo razy jej wybaczyłam, a po raz kolejny mnie zawiodła. Jak tylko mi się poprawi i ściągnąć mi ten gips wyprowadzę się od ciebie jeśli o to chodzi.
- Nie chodzi o to żebyś się wprowadziła. Cieszę się że u mnie mieszkasz. Mam z kim pogadać. W tym domu już nie świeca pustki odkąd w nim jesteś. Ale chodziło mi o to, że możesz stracić przyjaciółkę.
- Już ja straciłam i to dawno temu. Odkąd nie mogłyśmy normalnie pogadać jak już ci mówiłam, że nie potrafię się jej zwierzać z niczego. Nie chce mieć takiej przyjaciółki, która niema czasu zemną pogadać.
- Mam nadzieje, że nie będziesz tego żałować.
- Uwierz mi nie będę bo znalazłam inna osobę której mogę zaufać – w tym momencie popatrzyłam na niego i się uśmiechnęłam.
- Cieszę się, że to ja – zaśmiał się – ja też ci ufam i wiem, że mogę ci wszystko powiedzieć choć krótko się znamy czuję jakbym cię znał od zawsze. Traktuje cię jak przyjaciółkę. Było już tak nawet w szpitalu. – Gdy to mówił cały czas się uśmiechał do mnie. W tym samym momencie gdy skończył mówić zatrzymał się pod halę.

Gdy wyszliśmy z auta, podszedł do mnie a ja się do niego przytuliłam w podziękowaniu za to, że mnie wysłuchał. Gdy mu podziękowałam, pobiegł do hali, a ja spokojnie sobie szłam w jej kierunku. Gdy już weszłam do środka Andrzej już na mnie czekał, aby mnie zaprowadzić na trybuny. Gdy już to uczynił poszedł na boisko odbijać piłkę z Karolem. Patrzyłam jak sobie radzą z piłka. Dopóki trenera nie było wygłupiali się ile wlezie, lecz gdy trener wszedł na hale zmienili się w potulne baranki. W pewnym momencie zauważyłam, że co chwilę patrzy się na mnie jeden z zawodników. Doskonale znam go z meczy, ale nie było go wczoraj jak Andrzej przedstawiał mi drużynę. Gdy trener to zauważył, że nie potrafi się skupić na grze wezwał go do siebie. Chwile z nim porozmawiał. Od tego momentu już się na mnie nie patrzył. Trening skończył się po 2,5 godzinie. Po treningu podszedł do mnie Andrzej i powiedział :
- Luiza bo jest sprawa. Muszę jeszcze dziś iść do fizjoterapeutów, a potem na chwile jeszcze do trenera, bo coś chciał ode mnie. I moje pytanie jest takie wolisz na mnie poczekać czy od razu jechać do mieszkania ?
- No wiesz. Jak przyjechałam z tobą, to z tobą wrócę. Wiec na ciebie poczekam – powiedziałam z uśmiechem.
- Ale wiesz, że to trochę potrwa co nie ??
- Tak wiem. Jak coś to pójdę sobie do kawiarni obok hali na kawę – oznajmiłam
- Dobra to ja zamykam żeby jak najszybciej być z powrotem. A masz jakąś kasę przy sobie na tą kawę ? – zapytał troskliwie
- Tak coś mam. Leć już – i w tym samym momencie gdy już kończyłam zdanie on kierował się do gabinetu fizjoterapeutów.

Gdy tak siedziałam usłyszałam jak ktoś pyta kogoś :
….

______________________________________________________________

Witam wszystkich :). Mamy 7 rozdział. Podoba się czy nie ? 
Jak myślicie czy ta przyjaźń przerodzi się w miłość, a może zostanie tak jak jest ?
Niech każdy zostawi w komentarz z opinią :) Przypominam, że komentarz może dodawać każdy. 

CZYTASZ - KOMENTUJESZ - MOTYWUJESZ

LICZĘ ŻE SIĘ PODOBA :)

UDANEGO TYGODNIA  !!!  :*


czwartek, 25 lutego 2016

Rozdział 6

WAŻNY OPIS POD ROZDZIAŁEM !!!
______________________________________________________________________

Droga minęła nam na rozmowie. Po drodze wstąpiliśmy jeszcze po pizzę na obiad. Gdy weszłam po raz kolejny do jego mieszkania byłam w szoku. W salonie znajdowało się duże okno przez które widać było na 100% wschody słońca ale i również rozciągający się widok na cały Bełchatów. W pewnej chwili Andrzej się odezwał :
Taką pizze sobie kupiliśmy 

- Obiad podano – i zaczął się śmiać
- Okey już idę – odpowiedziałam. Po chwili byłam już koło Andrzeja. Znalazłabym się szybciej w jego kuchni gdyby nie ten głupi gips i kule. – uuuu wygląda pyszne -powiedziała.
- Mam tylko nadzieje, że nie jesz pizzy z keczupem.
- Wiesz muszę cię zmartwić
- Dobra to czekaj skoczek do sklepu
- Pozwolisz mi dokończyć. Wiec muszę cię zmartwić bo nie jem wg keczupu ani z kanapkami czy frytkami.
- Jezus nie strasz kobieto. Ja chyba nigdy nie zrozumiem kobiet.  -  powiedział zrezygnowany.
- Dobra, ale nie pozwoliłeś mi dokończyć i są tego skutki. – w tym momencie strzeliłam focha.
- No przepraszam no. Weź się nie gniewaj. Nie obrażaj się ! Powiedz coś
- Niech ci będzie, ale ostatni raz wciąłeś mi się w zdanie okej ??
- Okej. Nie gniewaj się na mnie
Tymczasowy pokój przed powrotem do swojego mieszkania 

W tym momencie zaczęliśmy jeść pizzę. Była przepyszna. W końcu ja wybierałam. Podczas posiłku gadaliśmy o wszystkim. Gdy skończyliśmy Andrzej zabrał talerze oraz szklanki  i zaniósł je do zlewu. Położył je tam, a ja zaczęłam je myć w końcu też jadłem. Gdy już skończyłam Wrona zaprowadził mnie do pokoju, który mi przygotował, kiedy to ja jeszcze leżałam w szpitalu. W tym momencie sobie pomyślałam że planował to od kiedy dowiedział się że będę miała operacje. Byłam pod wrażeniem tego jaki ma dobry gust. Nie wiem dlaczego zrobił dla mnie pokój.przecież mogłam się przespać na kanapie w salonie. Rozpakowałam swoje rzeczy które miałam w szpitalu i wrzuciłam je do automatu. Następnie usiadła na kanapie w salonie gdzie był już Andrzej. Postanowiliśmy wspólnie obejrzeć jakiś film.
Mieliśmy sporo czasu bo Wronie odpadł wieczorny trening. Postanowiliśmy obejrzeć jakiś horror. Strasznie się bałam bo nigdy nie oglądałam takiego filmu. Andrzej to zauważył i
usiadł obok mnie. W pewnym momencie poczułam się bezpiecznie za jego sprawą bo mnie przytulił.
Wiedziałam że w jego towarzystwie nie stanie mi się żadna krzywda. Choć znam się z nim krótko to czuje jakbyśmy się znali od dziecka. Z moich przemyśleń wyrwał mnie jego głos :

-  Luiza ja już jestem strasznie zmęczony jak chcesz to jeszcze sobie pooglądaj TV. Ja jutro mam trening rano wiec muszę się wsypać. – gdy to mówił wstał z kanapy- Poczekaj. Bo, bo ja się teraz boję po tym horrorze. – wtuliłam się w niego
- No to chodź zaprowadzi cię do pokoju. Tam ani nigdzie indziej w tym mieszkaniu nie stanie ci się żadna krzywda.- Dobra to poczekaj aż wstanie – czułam się jak baba w ciąży. Nie umieć wstać z kanapy to jest istny koszmar
- Chodź pomogę ci. – gdy to mówił podał mi ręce -  a teraz chodź na ręce i cię zaniosę do pokoju. Bo widzę, że jeszcze nie umiesz szybko chodzić o kulach. – w tym momencie się zaśmiał
- Ej no wiesz co ? Chamski jesteś. Nie jestem jakąś kaleką która w ogóle nie umie chodzić.  – w tym momencie zaczęłam się śmiać  
- Dobra nich ci będzie, ale naprawdę będzie szybciej jak cię zaniosę. Okej ?
- No okej. Jak tak uważasz – powiedziałam oburzona, a on schylił się żebym mogła mu usiąść na rękach . Gdy mnie podniósł zaczęłam się śmiać, a on razem ze mną. 
 Gdy już byliśmy w moim pokoju tymczasowym pokoju na co najmniej 2 miesiące, postawił mnie na ziemię i zapytał:
- A może chcesz iść że mną na poranny trening ?
-W sumie czemu nie – uśmiechnęłam się do niego – w sumie nie mam co tu robić sama
- No to Oki. O 7:00 wstajemy. Jemy śniadanie i jedziemy na helę.
- No spoczko. To miłych snów ci życzę, dobranoc – uśmiechnęłam się.
- To mamy obgadane wiec spadam spać. Dobranoc – gdy to powiedział wyszedł z mojego pokoju.
Poszłam powolnym krokiem się umyć, przebrać się w piżamę. Gdy znalazłam się w łóżku odpłynęłam do krainy Morfeusza. Przez ten głupi horror śniły mi się koszmary. W pewnym momencie zaczęłam krzyczeć i płakać. Nagle w moim pokoju znalazł się zdenerwowany Andrzej. Podszedł do mnie, usiadł na łóżku i mnie mocno przytulił. Wiedział że śnił mi się jakiś zły sen. Gdy już się uspokoiłam chciał wyjść, a ja zawołałam aby go zatrzymać :

- Andrzej! Poczekaj. Zostaniesz ze mną? Proszę ?! Boje się, że znów przyśni mi się coś złego.
- No okej. W sumie to trochę moja wina, że teraz śnił ci się koszmar. Posuń się i zostanę przy Tobie.
Przytuliłam się do niego i zasnęłam wtulona w jego ramię. Gdy się obudziłam o 7:00 rano Andrzeja już przy mnie nie było. Czyżby sobie poszedł od razu jak zasnęłam?


_____________________________________________________________________

Witam, Witam. Mamy już 6 rozdział. Więc jak się podoba ? Jak myślicie Andrzej i Luiza będą razem czy też nie ? Może ktoś jeszcze pojawi w życiu Luizy i zmieni je ? 
Piszcie w komentarzach jak się wam podoba :)

CZYTASZ = KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ
Chcę żeby każdy kto przeczyta ten rozdział zostawił po sobie jakiś ślad :)

Jak pisałam wcześniej, byłam w środę na meczu Jastrzębski Węgiel - PGE Skra Bełchatów. Skra wygrała (3:2). Strasznie się cieszę, że mogłam w końcu zobaczyć swój ukochany zespół siatkarski na żywo jak gra. Niestety nie dodam zdjęć, bo aktualnie mam je na aparacie :) Emocje niesamowite. Dużo większe niż jak się ogląda transmisje z meczu w telewizji. Jednymi słowy EXTRA. 

 Od poniedziałku wracam do szkoły, więc rozdziały będą się pojawiać przez weekendy. Najprawdopodobniej będą dodawane w sobotę wieczorem :) 

Pozdrawiam i życzę udanej reszty tygodnia.

niedziela, 21 lutego 2016

Rozdział 5

Tydzień później !


Dziś wychodzę ze szpitala. Cieszę się z tego powodu. Niestety Andrzej się uparł, że będzie mi cały czas pomagał. Ale żeby mu to ułatwić kazał mi się do siebie wprowadzić. Nie chciałam, ale co miałam zrobić odkąd byłam w szpitalu moja szanowna przyjaciółka od siedmiu boleści nie zadzwoniła ani razu. Zgodziła się na prośbę Andrzeja, bo nie chciałam widzieć Magdy. Na pewno by mnie przepraszała i mówiła że nie miał czasu i wg. Wtedy bym jej na pewno wybaczyła znowu. Z moich przemyśleń wyrwał mnie głos lekarza :
-Dzień dobry Pani Luizo tu ma Pani wypis ze szpitala. Należy z nim jeszcze podejść do rejestracji i jest Pani wolna. Zobaczymy się za jakieś 2 tygodnie aby sprawdzić czy noga prawidłowo się zrasta.

- Dziękuje Panu z całego serca, że Pan tyle dobrego dla mnie zrobił. – w tym momencie podałam lekarzowi bombonierkę, którą kazałam kupić Andrzejowi.
- Ależ nie trzeba mi dziękować bo to mój obowiązek. Taka praca. Lubię to robić zwłaszcza dla takich rezultatów.
- Jeszcze raz Panu dziękuję – w tym momencie zauważyłam Andrzeja stojącego w drzwiach. Na ten widok zaczęłam się uśmiechać. Przez ten czas naprawdę się zaprzyjaźniliśmy. Cieszę się, że miałam z kim pogadać, że nie musiałam siedzieć w szpitalu sama jak palec. Andrzej wchodząc do sali powiedział :
- Dzień dobry panie doktorze czy mogę już zabrać Luizę do domu ?
- Tak, oczywiście tylko jeszcze Pani Luiza musi pokazać wypis w rejestracji – gdy to powiedział pożegnał się z nami i wyszedł. Gdy tylko lekarz znalazł się na korytarzu Andrzej przytulił mnie na powitanie.


Gdy to uczynił powiedziałam:
- Dobra jeszcze się przebiorę i możemy iść.
- Okey to poczekam - Gdy wyszłam przebrana z łazienki z uczesanymi włosami zapytał mnie :
W to się ubrałam :)



-Masz wszystko? O niczym nie zapomniałaś?  - chwilę sie zastanowił i znów zabrał głos - Mam jeszcze dla ciebie pewna
Tak się uczesałam
niespodziankę. ­ - w tym momencie się uśmiechnął.

- Tak mam wszystko - uśmiechnęłam się i znów powiedziałam - Wiesz że nienawidzę niespodzianek. – w tym momencie zaczęłam się śmiać. Podeszłam do rejestracji gdzie za plecami usłyszałam - UPS. Przykro mi . – gdy to powiedział  to zaczął się śmiać.
Gdy wyszliśmy ze szpitala i znaleźliśmy się koło samochodu, Andrzej mnie zapytał :
Bo ty lubisz Skrę co nie ?? – po tym jak to powiedział czekał zdenerwowany na odpowiedz.
- No wiesz nie do końca – jego mina posmutniała – bo wiesz ja ją kocham nad życie – gdy to mówiłam zaczęłam się śmiać, a Andrzej razem że mną.

Po krótkiej jeździe znaleźliśmy się pod halą. Nie wiedziałam czego się spodziewać aż w końcu zapytałam :

- Po co mnie tutaj przywiozłeś ? – zapytałam zdezorientowana
- No bo wiesz jeżeli naprawdę kochasz ten zespół to moja niespodzianka dotyczy właśnie niego
- Powiesz mi o co chodzi ? – powiedziałam już na serio wkurzona
- Dobra nie denerwuj się już no bo wiesz jak się to mówi złość piękności szkodzi. A wracając mam trening i przy okazji się złożyło że wymyśliłem niespodziankę dla ciebie, a mianowicie poznasz dziś całą drużynę osobiście. Muszę powiedzieć że nikt nie ma takich przywilejów oprócz rodzin siatkarzy. Wiec zapraszam na hale.
- Nie no ty chyba sobie teraz żartujesz tak ? Czy …. Nie to nie możliwe że poznam i porozmawiamy z zawodnikami SKRY, najlepszego klubu w Polsce – zaczęłam się cieszyć jak głupia wszyscy którzy tam przechodzili pomyśleli sobie na pewno że jestem jakąś wariatka. Walić to w tym momencie spełnia się  teraz moje marzenie, poznam całą drużynę Skry – Jezus Andrzej powiedz że ja śnie ??
-Nie Luiza to jest realne życie i powtarzam poznasz naprawdę swój ukochany zespół siatkarski – mówiąc to cały czas się uśmiechnął 
- Dobra chodź już bo przez ciebie spóźnię się na trening, a tego chyba nie chcemy.
- A nie będzie to przeszkadzać trenerowi że będę na waszym treningu ? – zapytałam
- Nie wczoraj gadałem z trenerem i nie miał nic przeciwko, a jak mu odpowiedziałem co ci się stało i gdzie się uczysz to był w lekkim szoku. Chodź już bo się naprawdę spóźnimy.
- Dobra, dobra spokojnie już idę. Bez nerwów. – zaczęłam się śmiać.

Gdy weszliśmy na hale usłyszałam dźwięk odbijanych piłek. Zauważyłam że Andrzej jest zdenerwowany i w pewnym momencie powiedział :
- Poczekaj chwilę ja się przebiorę i zaprowadzę cię na trybuny.
- Okej. To czekam a i mam nadzieje że nie dostaniesz żadnej kary przeze mnie
- To się zobaczy jaki humor ma trener – usłyszałam za zamykanych drzwi

Po chwili Andrzej stał koło mnie już przebrany i szliśmy na hale. Czułam się niesamowicie. Gdy weszliśmy na hale czułam wzrok wszystkich zawodników na sobie. Wrona zaprowadził mnie na trybuny i podszedł do trenera. Na szczęście się wytłumaczył i nie miał karnych kółek. Z zaciekawieniem patrzyłam jak chłopaki ćwiczą w końcu kto ma takie przywileje że widzi trening Skry. Co nie ? Po 2 godzinach trening się skończył i w tym momencie odezwał się Andrzej :

- Chłopaki poczekajcie chwilkę – wszyscy stanęli wokół Andrzeja – Mówiłem wam wczoraj że przyprowadzę pewna dziewczynę.
- No tak pamiętamy – powiedział Mariusz Wlazły za wszystkich. W końcu jest kapitanem.
- A wiec to jest Luiza – i w tym momencie wskazał na mnie. Czułam się niekomfortowo. Podeszłam do zawodników przy pomocy kuli  i powiedziałam :
- Cześć wszystkim – powiedziałam zawstydzona – Miło mi was poznać.
- Słyszałem że miałaś wypadek. Jak się czujesz ?  I jak to się wg stało ?– zapytał Conte
- Już dobrze. Po tym tygodniu spędzonym w szpitalu nic mi się nie chce. A najgorsze jest to że nie będę mogła robić tego co tak naprawdę kocham - w tym momencie wszyscy zaczęli się śmiać – chodziło mi o grę w siatkówkę. A stało się to po waszym meczu na którym byłam. Szłam sobie spokojnie drużką obok rzeki gdy nagle zobaczyłam jak ktoś idzie centralnie na mnie. Osoba ta była wpatrzone w swój telefon i nie uważała czy ktokolwiek idzie jeszcze tą drużka. – w tym momencie popatrzyłam na Andrzeja -Zaczęłam się cofać, a była tam ławka. Potknęłam się o nią i upadła na kostkę, która i tak już strasznie mnie bolała. Zobaczyłam że to Andrzej chciałam iść ale z powodu powtórnego bólu zemdlałam. I nic więcej nie pamiętam.
- Andrzej ty i ten twój telefon – powiedział ze śmiechem Karol. Andrzej gdy to tylko usłyszał, strzelił focha, a już po chwili normalnie z nami rozmawiał i się śmiał z żartów kolegów z drużyny 

Chwilkę jeszcze pogadaliśmy i chłopaki poszli się przebrać. Czekałam na Andrzeja niecierpliwiąc się. Aż w pewnym momencie ktoś zakrył mi oczy. Wiedziałam że to Wrona bo za plecami usłyszałam jeszcze dociekliwy komentarz :
- Nie podrywaj bo i tak ….. – w tym momencie ktoś się przymknął. Wszyscy zebrani za moimi plecami zaczęli się śmiać.

Byłam z leksza wkurzona. Andrzej jak zwykle się podpisywał. W ciszy poszliśmy do jego auta. W pewnym momencie się odezwałam bo nie mogłam ścierpieć już tej ciszy:

- Andrzej dziękuje ci – mówiąc to popatrzyłam się na niego.
- Nie ma za co – uśmiechnął się i przytulił mnie – to co robimy teraz ?? – zapytał
- Chce do domu. Bo serio jestem już zmęczona. Powiedzmy szczerze za dużo wrażeń jak na jeden dzień. Jeszcze raz ci dziękuje za spełnienie mojego marzenia – szczerze się uśmiechnęłam.
- Zrobiłem to dla twojego pięknego uśmiechu. Liczę że teraz jak będziesz u mnie mieszkała to będę go widział naprawdę często – gdy to mówił cały czas patrzył na mnie, a ja cały czas się uśmiechałam. Czułam jak na moich policzkach pojawiają się rumieńce.

Drogą minęła nam na rozmowie. Po drodze wstąpiliśmy jeszcze po pizzę na obiad. Gdy weszłam do jego mieszkania byłam w szoku.

___________________________________________________________________

No i mamy 5 rozdział. :) Piszcie w komentarzach jak się wam podobał ;) Komentarze może dodawać każdy nawet osoba, która nie ma założonego konta na Bloggerze. Jak myślicie co się stanie ?? Co Luiza zobaczy w mieszkaniu Wrony ??
Życzę udanej niedzieli ;) Kolejny rozdział dodam najprawdopodobniej w środę lub czwartek wieczorem ;) Jeśli mi się uda pojechać na mecz w środę zdam wam relację jak było i jeśli będę miała jakieś zdj to dodam ;)